Grecja - wyspa Nisyros
Dodał: Agnieszka T 2010-12-15 15:05
W połowie września 2010 r. miałam okazję, a co za tym idzie dużą przyjemność żeglowania po wyspach greckich. Rejs krótki, bo tylko tygodniowy, więc zdecydowaliśmy skoncentrować się na Dodekanezie. Żeglarsko było super – pogoda wymarzona – słońce, ciepło i wiatr powyżej 6 st. B przez cały tydzień. Żeglując od portu do porciku trafiliśmy któregoś wieczora na wyspę Nisyros. Znajduje się ona pomiędzy wyspami Kos i Tilos. My zacumowaliśmy w mniejszym z dwóch znajdujących się na wyspie portów – w Paloi.
Polecam wszystkim, dla których żeglowanie jest również pretekstem do zwiedzania świata. Nisyros to mała wulkaniczna wyspa. Wycieczka po niej wypożyczonym samochodem zajęła nam tylko poranek a wrażenia ogromne. Przede wszystkim na wyspie znajduje się jedyny czynny w tym regionie wulkan, który można zwiedzać zupełnie samowolnie i bez towarzystwa turystów. My spacerowaliśmy całkiem sami. Na dnie krateru w białej skale fumarole, kłęby pary,…. Stefanos, bo tak się nazywa główny krater, w niczym nie przypomina znanych nam z wcześniejszych wojaży włoskich Stromboli czy Gran Vulcano. I co ważne nie wymaga trudów wspinaczki. Zwiedziwszy wulkan w kilkanaście minut wjechaliśmy do góry by zjeść śniadanie w górskiej wiosce, Nikei, którą zamieszkuje ok. 40-50 osób. Będąc na Nisyros trzeba ją zobaczyć. Jej miniaturowy plac został uznany za najładniejszy w Europie. Widok z góry z jednej strony na krater wulkanu a z drugiej strony na morze jest niepowtarzalny. Jeden sklep (z niczym), dwie knajpki, przy czym właściciele by zrobić śniadanie dla 6 osób musieli pożyczać produkty od sąsiadów a i tak pomarańczy na sok nie starczyło dla wszystkich. To wszystko gwarantuje niezapomniane wrażenia.
Jeszcze kilka konkretów. Port Paloi został przebudowany (zresztą za pieniądze UE) i nie do końca należy się sugerować locją wpływając tam. Cumowanie kosztowało nas 10 EUR a wynajęcie dużego samochodu ok. 60 EUR. Parkowanie rufą do keji z kotwicą (nie ma mooringów).